To see this page you need Flash Player version 7 (or higher) installed.
Click here to download the latest version of Flash Player.
Click here if you're sure you have the correct version of Flash Player installed.

w
Reklama

Z palcem na spuście PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof Rymski   
środa, 27 stycznia 2010 21:57
Trener radzi
Krzysztof Rymski


Początek każdego nawyku jest jak niewidzialna nić, jednak ilekroć powtarzamy swoje działania, wzmacniamy tę nić, dodajemy do niej kolejny splot, aż staje się potężną liną i oplątuje nas więzami nie do zerwania - więzami myśli i czynów.

Orison Swett Marden

Oddanie pojedynczego strzału z pistoletu pneumatycznego do tarczy wymaga specyficznej koordynacji. W swoistym łańcuchu czynności ważnym elementem jest wyciskanie języka spustowego. Staramy się wybrać moment, w którym układ przyrządów celowniczych pokryje się ze środkiem rejonu celowania i wówczas oczekujemy, że strzał ulokuje się podobnie. Jednak nie zawsze tak się dzieje.

Co zatem jest przyczyną znacznych rozbieżności?

 

By zwiększyć prawdopodobieństwo ulokowania przestrzelin w centrum tarczy, musimy spełnić dwa trudne do pogodzenia warunki. Pierwszy to wybranie właściwego momentu, gdy punkt celowania pokrywa się ze środkiem rejonu celowania. Drugi wyciskanie języka spustowego.

Błędem jest oczekiwanie na moment, gdy w subiektywnej ocenie przyrządy zachowują się najlepiej, czyli dążenie do ich zatrzymania w środku rejonu celowania. Dopiero uznając, że tak się stało rozpoczynamy ostatnią fazę ściągania języka spustowego i ze zdziwieniem odkrywamy, że w ostatniej chwili tuż przed strzałem lufa naszego pistoletu wykonała „dziwne harce". By temu zapobiec próbujemy w kolejnym strzale szybciej ściągać język spustowy, ale to prowadzi do „zrywania spustu" i nadal, przestrzeliny układają się w sposób całkowicie przypadkowy. Efekt coraz bardziej odbiega od naszych oczekiwań, a to wpływa negatywnie na stan naszego ducha i wynik sportowy.

Nie umiemy pogodzić się z faktem, że ruchy broni są nieuniknione, okres pozostawania przyrządów celowniczych w środku rejonu celowania jest bardzo krótki. Za krótki na to, by po spostrzeżeniu go płynnie zwiększać nacisk na język spustowy, aż do momentu wyzwolenia strzału, kiedy to następuje rozłączenie zaczepów mechanizmu spustowego i uwolnienie gazu, który wypycha śrut w kierunku celu. Uwzględniając, że śrut opuści lufę nieco póĄniej to broń musi pozostać w tym stanie dłużej. Na ogół przyjmuje się, że praca nad strzałem kończy się od jednej do trzech sekund po zwolnieniu zaczepów mechanizmu spustowego.

Próbujemy szczególnie podczas zawodów wykonać wszystkie czynności związane ze strzałem dokładniej, a od naszej ręki oczekujemy rzeczy niemożliwych starając się ją unieruchomić na czas, gdy precyzyjniej, czyli dłużej ściągamy język spustowy. Pamiętajmy, że w strzelectwie zawsze lepsze jest wrogiem dobrego.
Ale może być inaczej!

Sprawdźmy czy nasz palec jest właściwie ułożony na języku spustowym.

 

rymski11

Palec

Nadanie kierunku pracy zbliżonego do osi broni oraz nie dopuszczenie do kontaktu palca ułożonego na języku spustowym z jakąkolwiek częścią rękojeści bądź korpusu będzie naszym sprzymierzeńcem. Większość pistoletów umożliwia przesuwanie języka, a jeśli to konieczne spiłujmy fragment rękojeści. Należy także dążyć do tego, by palec wskazujący i środkowy miały możliwie zbliżone kąty ugięcia, co ułatwi kontrolę nad równomiernym uchwytem rękojeści i równoczesnym zwiększaniem nacisku na język spustowy.

Wszyscy czasem popełniamy błędy. Nasz trening ma z jednej strony ograniczyć ich ilość, a z drugiej stworzyć takie warunki, by skutki błędów były jak najmniej dotkliwe. Właściwe dopasowanie sprzętu w znaczny sposób ograniczy odwzorowanie tychże na tarczy.
We właściwym czasie rozpocznijmy ściąganie języka spustowego.

 

rymski12

Scatt

Po pewnym okresie ćwiczeń zauważamy, że ruchy przyrządów celowniczych naszej broni w odniesieniu do rejonu celowania są coraz bardziej powtarzalne. W miarę treningów z coraz większą dokładnością możemy przewidzieć ich zachowanie. Oczywiście po przedłużeniu czasu celowania ta przewidywalność gwałtownie maleje. Jeśli dopiero wówczas oddajemy strzały to musimy liczyć się z całkowitą przypadkowością ułożenia przestrzelin.

Po umieszczeniu przyrządów na tle rejonu celowania obserwujemy duże ruchy, które stopniowo się zmniejszają i przechodzą w fazę najmniejszej amplitudy drgań. Ten okres nazwałem „czasem najlepszego strzału". Trwa on krótko, a przez lata treningu możemy go wydłużyć jedynie w niewielkim stopniu. Nawet strzelcy z dużym stażem i umiejętnościami mają trudności, by w tym czasie wykonać ostatnią fazę ściągania języka spustowego (tzw. „drugi opór"). Po tym okresie znacznie nasilają się ruchy broni, by ponownie stopniowo maleć. Jednak teraz drgania są zdecydowanie większe, a czas trwania krótszy, na wykresie „drugie zatrzymanie". Strzelcy, którym zabrakło zdecydowania i nie oddali strzału w „czasie najlepszego strzału" dopiero teraz podejmują decyzję o oddaniu go. Jest to swoiste „koło ratunkowe", a efekt to duża ilość przestrzelin znacznie oddalonych od środka tarczy. Po upływie tego okresu coraz trudniej zauważyć jakąkolwiek stabilizację, a ruchy są bardzo obszerne i nieskoordynowane. W praktyce jest niemożliwe oddanie dobrego strzału.

Jeśli po spostrzeżeniu prawidłowego układu przyrządy - rejon celowania rozpoczniemy drugą fazę ściągania języka spustowego, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że strzał padnie w chwili, gdy nasilą się duże ruchy broni. By zapewnić sobie wystarczającą ilość czasu na prawidłowe wyciśnięcie języka spustowego musimy rozpocząć nieco wcześniej. Tak jak tenisista nie rozpoczyna ruchu w kierunku nadlatującej piłki dopiero w chwili, gdy znajdzie się ona w miejscu gdzie należy ja odbić, tak strzelec antycypując rozpoczyna pracę na języku spustowym z wyprzedzeniem. Zatem tak jak na rysunku należy znaleĄć ten moment podczas treningów. Zazwyczaj jest to chwila, w której jeszcze występują znaczne ruchy broni, ale podczas płynnego zwiększania nacisku na język spustowy maleją, by w chwili strzału niemal ustać. Właściwe skoordynowanie tych dwóch czynności możemy ocenić obserwując obraz przyrządów bezpośrednio po strzale w fazie „przetrzymania po strzale". Bardzo pomocne do kształtowania indywidualnego wzorca strzału są obserwacje trenerów oraz wszelkie trenażery mogące odwzorować przebieg celowania w funkcji czasu.
Scatt

 

rymski13

Zapis pojedynczego strzału z pistoletu pneumatycznego na trenażerze SCATT. Rejestracja pięciu sekund przed strzałem w odniesieniu do tarczy.

 

Komentarze  

 
+1 #3 ldv49 2010-02-26 21:42
Dziękuję. Przeczytałem i mam wrażenie że jutro potrenuję bardziej świadomie !
Bardzo ciekawe. Zwłaszcza dla początkujących a pewnie i nie tylko.
Słabo widoczne obrazki , nawet po powiększeniu strony - można poprosić o większe?
Cytować
 
 
+1 #2 Tomasz 2010-01-28 16:44
Swietny artykul. Gratuluje !!!
Prosze o wiecej takich artykulow. Bardzo milo, ze ludzie posadajacy wiedze, chca sie nia podzielic.

Dla mnie - nie jestem trenerem - prawidlowe wyciskanie jezyka to takze nastepujace wyzwania:

- stabilny nadgarstek (podstawa delikatnej konstrukcji strzalu),
- niezaleznosc i "automatycznosc" palca wskazujacego,
- JEDNAKOWE, zapisane w pamieci, napiecie miesni, swiadomie wykreowane przed i utrzymane w trakcie i po strzale (nie oznacza duze ani slabe, wazne ze JEDNAKOWE),
- zdystansowanie do tarczy,
- wzrok peryferyczny i zasada "First pull, aim second",
- umiejetnosc wyobrazenia sobie tego wszystkiego, co bede robic zanim to wykonam oraz wiara w to, ze efektem prawidlowego wykonania jest 10 w tarczy,

i najwieksze wyzwanie: Ja stosuje moja technike do kazdego strzalu!

"...jesli rzucimy kamieniem we wlasciwym kierunku, wyobrazajac sobie absurdalna mozliwosc trafienia w cel, to prawdopodobnie sie nam uda. Pewnosc, ze to moze sie wydarzyc jest wazniejsza w tym przypadku niz trening i dobre intencje..." Niels Bohr
Cytować
 
 
0 #1 Rlyeh 2010-01-28 16:37
Ciekawy artykuł. Jeśli to możliwe, dobrze byłoby dodać opcję powiększania miniatur. W tej chwili opisów można się jedynie domyślać.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież